komisja-masters-pzkol-2

Rozmowa z Sebastianem Rubinem o kolarstwie Masters.

Zapraszam do przeczytania rozmowy z Sebastianem Rubinem Przewodniczącym Komisji Masters Cyklosport Pzkol, a także członkiem nowo wybranej Komisji Rewizyjnej PZKol

——————–
Wojtek Wróbel: Sebastian Twoja 4 letnia kadencja Przewodniczącego Komisji Masters dobiega końca. Jakbyś podsumował ten okres?

Sebastian Rubin: Jako czas wyzwań, wielu trudnych momentów i mnóstwa pracy. To była wyboista droga, na której czekało nas Mastersów kilka pokaźnych przeszkód. Zaczynaliśmy nawet nie z poziomu zero. To było raczej piętro „minus”. Brak współpracy z PZKol, nieobecności w mediach, jakość wyścigów niezbyt wysoka, frekwencja niska, a przede wszystkim fatalna atmosfera i „klimat”. Uprawnione będzie stwierdzenie, że były to zgliszcza. Dla mnie była to sytuacja patologiczna, bo za sprawą mojego Taty Sławka Rubina, pamiętam czym ruch Masters był wcześniej. Starałem się działać ”krok po kroku”, bez nadmiernych hucznych zapowiedzi, bez rewolucji. Zwracałem uwagę na nasze wspólne potrzeby. Co tak naprawdę Mastersi chcą? Ponieważ jestem jednym z nich, i podobnie jak Ty sam startuję w wyścigach, sam widziałem i czułem na jakim odcinku są największe dysfunkcje, a było ich sporo. Przywiązywałem wagę do utrzymywania na bieżąco kontaktów z Masters’ami, którzy w każdym momencie mogli do mnie zadzwonić, bądź napisać mail’a. Nie przesadzę jak powiem, że przeprowadziłem setki rozmów z Mastersami. Zawsze, nawet jeśli nie zgadzałem się z rozmówcą, słuchałem uwag i spostrzeżeń. To wszystko zaowocowało sezonem 2016, który w istotny sposób zmaterializował moją wizję Mastersów. Co jest nie do przecenienia, miałem grupę czterech osób, na które zawsze mogłem liczyć. Czuję się zobowiązany, aby w tym miejscu podziękować za wsparcie; Joannie Wołodźko, Dariuszowi Leduchowskiemu, Sylwkowi Matusiakowi, a także Tobie Wojtku.

WW: Czy udało Ci się zrealizować wszystkie cele i ewentualnie co Twoim zdaniem należałoby zrobić lepiej?

SR: Oczywiście nie wszystko się udało. Cały czas mam niedosyt co do jakości poniektórych wyścigów. Organizatorzy wciąż muszą podnosić bezpieczeństwo oraz poziom organizacyjny. Dbać o jakość, proponować nowe bądź zmodyfikowane trasy. Bardzo cieszą mnie imprezy, gdzie widać progres. W tym sezonie takim miłym zaskoczeniem był wyścig w Bielinach zwany potocznie „truskawkowym szusem” (organizator Józef Sobura, Leszek Janiszewski).
Z pewnością należy jeszcze wzmóc obecność Mastersów w mediach. Choć dziś jesteśmy obecni w gazetach (Magazyn Rowerowy), portalach internetowych, mamy swoja stronę internetową, za sprawą Darka Baranowskiego informacje o wyścigach masters pojawiają się także w czasie trasmisji największych wyścigów relacjonowanych na antenie stacji TV Eurosport. To mam świadomość, że praca na tym odcinku wciąż jest niezbędna. Trzeba ją systematycznie rozwijać.
Małą korektę trzeba poczynić przy szybkości liczenia punktów do Challenge’u. Jednak bez aktywności organizatorów wyścigów, którzy winni niezwłocznie przesyłać p o p r a w n e wyniki, w określonym formacie technicznym, „nie ruszymy do przodu”.
Warto kontynuować fuzję kolarstwa Masters z amatorskim. Nie ma żadnego powodu, aby istniał podział formalny. Owszem sportowy tak, ale nie instytucjonalny. Bierzmy to co najlepsze z Mastersów oraz to co najlepsze z imprez amatorskich. Popularyzujmy licencje PZKol kategorii Masters i Cyklosport. Twórzmy wielką rodzinę kolarską.
Nie udało się wprowadzić jednolitych numerów dla zawodników na sezon. Na przeszkodzie stoją kwestie techniczne, gdyż jedni organizatorzy posługują się czipami aktywnymi, inni pasywnymi, co skutecznie paraliżuje realizację pomysłu. Jednak samej idei nie porzucam, gdyż znacznie uprościłaby nam wszystkim funkcjonowanie.

WW: Na pewno dużym plusem i istotną zmianą w pracy Komisji Masters w stosunku do lat ubiegłych jest kwestia ściślejszej współpracy z Zarzadem Pzkol. Cieszy fakt, że Mastersi są w końcu postrzegani i doceniani przy okazji oficjalnych podsumowań sezonu Pzkol.

SR: Tak, bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że współpraca z dotychczasowym Zarządem pod przewodnictwem Pana Wacława Skarula, była co najmniej dobra. Chyba zbytnio nie zaryzykuję stwierdzając, że żaden Prezes PZKol nie zrobił tyle dla Mastersów ile Pan Wacław Skarul. Od udostępnienia strony internetowej Polskiego Związku Kolarskiego, poprzez oddanie do korzystania sali na torze w Pruszkowie, aby Mastersi mogli przeprowadzić Sejmik, jego osobistą obecność podczas wręczania nagród podsumowujących sezon, po nagradzanie Mastersów na gali PZKol. Stanie w jednym rzędzie z Mają Włoszczowską, Michałem Kwiatkowskim to wielka sprawa. Z pewnością zostaliśmy dostrzeżeni i należycie uhonorowani. Ponadto trzeba dodać, że skończyły się problemy z koszulkami Mistrza Polski. Nie trzeba się o nie bez przerwy upominać. Dziś jest to oczywistość, z którą nikt nie dyskutuje. Muszę również podkreślić wsparcie ze strony PZKol jakie otrzymali torowi Mastersi jadący na Mistrzostwa Świata do Manchesteru. Mam nadzieję graniczącą z pewnością, że za prezesury Pana Dariusza Banaszka, wsparcie Mastersów będzie na co najmniej zbliżonym poziomie jak dotychczas.

WW: Jak jesteśmy przy kwestii Gali Pzkol 2016, to martwi mnie frekwencja środowiska masters na tej uroczystości. Mam na myśli brak obecności wielu wyróżnionych zawodników i zawodniczek kat. Masters.

SR: Cóż, Mastersi to dorośli ludzie. Choć czasem ich zachowanie dalekie jest od wieku metrykalnego. Nie znajduję racjonalnego usprawiedliwienia dla nieobecności co poniektórych osób. Widocznie bycie nagrodzonym na gali podsumowującej sezon PZKol, nie jest dla nich ważne. Takie ich prawo. Owszem trenują, ścigają się dla siebie, ale przypomnę, że przy uroczystościach oficjalnych prezentują nas wszystkich. Warto o tym pamiętać.

WW: Chciałbym, abyśmy porozmawiali o przyjętym kierunku zmian związanych z kalendarzem wyścigów Masters i organizacją samych imprez. Jak oceniasz współprace z nowymi Organizatorami imprez kolarskich „Zamana Group”, „Stowarzyszenie Tatra Tour”?

SR: Do wymienionej dwójki dodam jeszcze GattaBike Team. Współpraca z nowymi podmiotami jest wielce odświeżająca. Dzięki niej stworzyliśmy modyfikacje, które są dobrze odbierane w środowisku. Choćby kategoria M50, która na wyścigach organizowanych przez Zamana Group (przy okazji zaznaczę, iż cieszy mnie, że Pan Cezary Zamana „załapał bakcyla” na Mastersów) może realnie rywalizować z młodszymi zawodnikami, przy zachowaniu równowagi. Wielu zawodników z tego rozwiązania jest bardzo zadowolona. Dla mnie jest to niezwykle ważne, aby zawodnicy ze starszych kategorii mieli jak najdłużej zachowaną możliwości „zdrowej” rywalizacji. Przy jednoczesnym porzuceniu rutyny, która przeradza się w nudę. Z drugiej strony, nowi – jeszcze nie doświadczeni – Mastersi, mają wyborną okazję uczyć się kolarskiego rzemiosła od „starych mistrzów”.
Stowarzyszenie Tatra Tour, a więc Cezary Szafraniec oraz Krystian Piróg to dla mnie wyjątkowy duet. Wykonali „kawał dobrej roboty”, zaprezentowali nowy, wyższy poziom organizacji. Jestem przekonany, że każdy kto był na Górskich Mistrzostwach Polski w Szaflarach był pod pozytywnym wrażeniem. Na nowy sezon, wspólnie ze Stowarzyszeniem Tatra Tour, szykujemy etapową niespodziankę.
GattaBike Team, to przede wszystkim tytan pracy Pan Grzegorz Turkiewicz. Dekorację Mistrzów Polski w jeździe na czas oraz dwójkami zapamiętam na długie lata. To były świetne dwa dni, kiedy „czasowcy” mogli poczuć się zauważeni i docenieni. Swoim niezwykle wysokim poziomem sportowym, idealnie nawiązali do jakości organizacji.
Wymieniając poszczególnych organizatorów można dostrzec jeden wspólny mianownik. Mianowicie są to ludzie, którzy sami czynnie jeżdżą na rowerze. Ścigają się na wielu wyścigach. Wyciągają trafne wnioski, dzięki czemu „robią” wyścigi na wysokim poziomie, dodając „coś” unikatowego od siebie. Ponadto mają odpowiednie struktury organizacyjne, wsparcie sponsorskie oraz odpowiednie zaplecze finansowe. Są to elementy niezbędne, konieczne, bez których dziś nie da zrobić się dobrej imprezy. Muszę również dobitnie podkreślić, iż choć impreza musi się bilansować, to merkantylny aspekt nie jest dla nich wszystkich motorem działań.

WW: Wróćmy do tematu Pzkol. Niedawno odbyły się wybory nowych władz Zarządu Pzkol. Przy tej okazji dużo mówi się o koniecznych zmianach wizerunkowych związanych z postrzeganiem toru kolarskiego w Pruszkowie. Nowy Zarząd pod kierownictwem Darka Banaszka szuka pomysłów związanych z aktywizacją toru kolarskiego. Co sądzisz o koncepcji wprowadzenia do kalendarza, imprez torowych w sezonie zimowym coś na kształt „cyklu wyścigów torowych dla Mastersów”?

SR: Pomysł sam w sobie nie jest dla mnie nowy. Pozwolę trochę rozszerzyć temat toru. Pracujemy nad aktywizacją od blisko dwóch lat. Jak na razie udało się dwukrotnie zorganizować torowe Mistrzostwa Polski. O czym wspomniałem wcześniej, wspieraliśmy – wspólnie z PZKol – torowców podczas przygotowań do Mistrzostw Świata. Mam wszelkie powody, aby twierdzić, iż finalnie powstanie cykl torowego Pucharu Polski. Innymi słowy widzę i dostrzegam tor, jako kolejną płaszczyznę do aktywizacji Mastersów. Natomiast zupełnie inną kwestią jest użytkowanie toru w Pruszkowie. Ilość chętnych do korzystania z tego obiektu – przynajmniej w weekendy – jest dość spora. Przeprowadzenie zawodów, to kilka godzin. Z informacji jakie otrzymałem uprzednio, kalendarz jest mocno napięty. Zatem nie mogę obiecać nam wszystkim tego, że będziemy rywalizowali w Pruszkowie. Choć z pewnością – o tym mogę zapewnić – będę podejmował starania.

WW: Oczywiście musze Cie jeszcze zapytać o przełaje. Ostatnio obserwuję na naszym krajowym podwórku renesans tej odmiany kolarstwa.

SR: Tak, przełaje „wracają do łask” po latach zapomnienia. Niestrudzonym ambasadorem jest Pan Waldemar Banasiński, który przy każdej nadarzającej się okazji przypomina o nich. W ciągu czterech lat Komisja Masters i Cyklosport PZkol wdrożyła kilka istotnych zmian takich jak; zmiana rozmiaru ogumienia oraz kół, zakaz startu na rowerze mtb – to wszystko dla zrównania szans. Stworzono również dodatkową kategorię wiekową (M60), ograniczono wysokość startowego. Ważną zmianą „na plus” jest połączenie Mistrzostw Polski Mastersów z Mistrzostwami Polski elity. Od trzech lat Mastersi walczą o koszulkę mistrzowską, w tym samym miejscu, na tej samej trasie, w ten sam weekend co elita. Moim zdaniem to wspaniałe rozwiązanie.

WW: Na koniec pytanie dotyczące przyszłości. Sebastian jakie plany na najbliższe 4 lata??

SR: To najtrudniejsze pytanie ze wszystkich. Plany snuć możemy wszyscy, ale życie ma również wobec nas swoje plany. Nie koniecznie są one tożsame. Każdego dnia staram się dokładać małą cegiełkę, przybliżającą mnie do celu. Czasem jest i tak, że cel trzeba doprecyzować, zmienić, a nawet porzucić jeśli staje się nierealny. Z pewnością Mastersi są mi bardzo bliscy, chciałbym im służyć. Jednak nie jest to zależne li tylko ode mnie.

WW: dzięki za rozmowę i do zobaczenia na szosie:)

rozmawiał Wojtek Wróbel

Wojciech Wróbel